Artykuły

"Pan Twardowski" w Teatrze Wielkim

"Pan Twardowski" w choreogr. Gustawa Klauznera w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Anna S. Dębowska w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

"Pan Twardowski" Ludomira Różyckiego w choreografii Gustawa Klauznera, najnowsze przedstawienie w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej, jest widowiskowe, ale nie daje tancerzom pola do popisu. Za to pod względem muzycznym to bez wątpienia najlepsza premiera w tym sezonie.

"Pana Twardowskiego" uratował Michał Dworzyński i orkiestra Teatru Wielkiego, która pod batutą tego 30-letniego dyrygenta nabrała blasku. Dworzyński oddał sprawiedliwość partyturze Ludomira Różyckiego, barwnej, pełnej rytmicznego wigoru rodem z ludowych tańców polskich. Mistrzowsko zinstrumentowana muzyka baletu nie zestarzała się nic a nic, mimo że od prapremiery minęło 87 lat, a stylizacja folkloru dawno wyszła z mody. Warto jednak było przypomnieć to popularne kiedyś dzieło, choć pewnie nie każdy dyrygent, którego zaprasza się obecnie do Teatru Wielkiego, umiałby wydobyć jego bogactwo, tak jak to zrobił Michał Dworzyński, asystent London Symphony Orchestra. A przecież był to jego debiut w teatrze muzycznym.

Udowodnił, że orkiestra Teatru Wielkiego ma duży potencjał i tak naprawdę wszystko zależy od tego, z jakim dyrygentem współpracuje. Od czasu, gdy Jacek Kaspszyk rozstał się z teatrem, orkiestra, której nadał szlif, obniżyła loty, tymczasem Dworzyński umiał wykrzesać z niej iskry i wznieść na wyższy poziom. Muzyce nadał wyraźny charakter, zajmująco poprowadził narrację. Pod jego batutą soczyście zabrzmiał krakowiak, walc z I aktu czarował rubatem, dramatycznie wybrzmiał polonez z aktu II. Nareszcie mamy dyrygenta, który nie odtwarza partytury, ale potrafi zrobić muzykę.

Gorzej działo się na scenie. Gustaw Klauzner (rocznik 1946), słusznie zrezygnował z kontuszowej rodzajowości. Okroił też znacząco libretto, aby stworzyć w miarę spójną dramaturgicznie całość. Akcję baletu przeniósł w czasy współczesne, choć scenografia i kostiumy Milana Davida i Jany Hauskrechtovej kojarzyły się raczej z teledyskową estetyką rodem z lat 80. Pan Twardowski (Wojciech Ślęzak) to spragniony użycia i pięknych kobiet mężczyzna w wieku krytycznym, który wpada w szpony ambiwalentnego seksualnie dandysa, Diabła (Maksim Wojtiul). W miarę konsekwentna opowieść rozleciała się w II akcie. Zaś najbardziej nużąca okazała się schematyczna choreografia Gustawa Klauznera. Uparte epigońskie trzymanie się klasycznych wzorców doprowadziło go do choreograficznego banału. W niektórych scenach, np. w polonezie, w ogóle zabrakło mu pomysłów. Przede wszystkim zaś jego propozycja nie była żadnym wyzwaniem dla baletu warszawskiego. Taką choreografię może tańczyć przeciętny zespół, ale tancerzom Teatru Wielkiego trzeba stawiać poprzeczkę wyżej. Tymczasem choreografia Gustawa Klauznera nie sprzyjała tworzeniu wyrazistych postaci scenicznych. Natomiast dobrze się stało, że rolę Diabła powierzono Maksimowi Wojtiulowi. Ten zdolny solista nie jest chyba w Warszawie dostatecznie doceniony.

Premiera "Twardowskiego" wzbudziła we mnie sprzeciw. Sprzeciw wobec tego, że w Teatrze Wielkim można zrobić przedstawienie oparte na choreograficznych kliszach i wystawiać je jako jedyną w sezonie premierę baletową. Sprzeciw dlatego, że jest w nim miejsce dla choreografów pokroju Gustawa Klauznera, a nie ma dla Kyliana, Duato, Eka, Przybyłowicza, a co gorsza, nie gra się nawet tych przedstawień, które artyści ci już w Warszawie zrobili.

I wreszcie sprzeciw z powodu tego, że Muzeum Narodowe mogło zyskać szefa rady powierniczej - Jacka Lohmana, dyrektora Muzeum Londyńskiego - tryskającego pomysłami na to, jak wykorzystać potencjał tej placówki, a o nikim takim w Operze Narodowej nie słychać. Na szczęście, po czterech długich miesiącach wakatu jest już w teatrze dyrektor artystyczny. Zgodnie z przewidywaniami został nim reżyser Michał Znaniecki. Na razie zdecydował się jedynie pełnić obowiązki, nie chce bowiem firmować najbliższego sezonu artystycznego, na którego kształt nie miał decydującego wpływu. Zapowiada powrót na scenę Teatru Wielkiego m. in. Mariusza Trelińskiego i Krzysztofa Warlikowskiego.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji